Paraliż na europejskim i amerykańskim niebie. Problemy linii lotniczych mogą narastać

Paraliż na europejskim i amerykańskim niebie. Problemy linii lotniczych mogą narastać

W miniony weekend na wielu lotniskach w Europie i USA odwołano łącznie setki lotów. Powodów jest kilka, w tym cięcia wprowadzone w czasie pandemii COVID-19. W Wielkiej Brytanii wskazują też na problemy wynikające z brexitu. Niektórzy przewoźnicy zaczynają już odwoływać wakacyjne loty do znanych kurortów.

W weekend na wielu lotniskach zapanował chaos. Podróżni musieli liczyć się nie tylko z opóźnieniami, lecz także odwołanymi lotami. W Wielkiej Brytanii easyJet odwołał w niedzielę 80 połączeń. „The Guardian” podawał, że w całej Europie anulowanych było w sumie 200 lotów. Problemy dotyczyły m.in. lotniska Gatwick. Loty odwołały linie Wizz Air, British Airways i Eurostar. Również pasażerowie linii Ryanair na innych brytyjskich lotniskach jak np. w Liverpool, borykali się z opóźnieniem odlotów nawet o 3 godziny. Sprawa dotyczy też Stanów Zjednoczonych, gdzie linie Delta odwołały w weekend ponad 500 lotów, a JetBlue zredukowały ich liczbę o 10 proc.

W liniach KLM część pasażerów nie mogła wsiąść do samolotu, m.in. przez niekorzystne warunki atmosferyczne i ograniczenia przepustowości pasa startowego. Przewoźnik zapewnił w oświadczeniu, że robi wszystko, by przywrócić pełną sprawność obsługi lotów.

Jak podaje Flight Radar, decyzja KLM doprowadziła do tego, że w sobotę po południu w niebo wzbiły się samoloty do Amsterdamu bez pasażerów na pokładach. Leciały puste, by nie pogłębiać chaosu na lotnisku w Holandii.

Z czego wynikały problemy? Burmistrz Londynu Sadiq Khan wini brexit. Na lotniskach i w samolotach brakuje pracowników, a przepisy imigracyjne obowiązujące po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię sprawiają, że zatrudnianie nowych osób jest utrudnione.

Brytyjski minister transportu Grant Shapps zapewnił, że rząd będzie współpracował z branżą lotniczą, by zażegnać kryzys. Ale w BBC dodał też, że „to branża musi rozwiązać ten problem”. — To nie rząd zarządza lotniskami, ani liniami lotniczymi — przypomniał.

Michael O’Leary, szef linii Ryanair, powiedział w ITV, że Wielka Brytania powinna nawet wezwać armię, aby złagodzić chaos.

Zdaniem ekspertów problemy na lotniskach wynikają z pandemii COVID-19.

„Nagle wszyscy chcą podróżować, gdy tymczasem linie i lotniska zwolniły pracowników przez pandemię. Teraz walczą o nowe kadry, ale nie mogą sobie poradzić z tym zadaniem”

— czytamy na stronie CNN.

Branża lotnicza najprawdopodobniej będzie musiała częściowo ograniczyć siatkę połączeń. Wizz Air poinformował, że od 10 czerwca zawiesza część lotów z portu Doncaster/Sheffield, w tym kursy na Teneryfę i Wyspy Kanaryjskie.

„Decyzja jest spowodowana sygnałami płynącymi od lotniska, że nie będzie ono w stanie wypełnić warunków umowy handlowej z Wizz Airem. Naszym priorytetem jest zminimalizowanie problemów dla pasażerów z Wielkiej Brytanii i ochrona zatrudnienia naszych załóg”

— podały linie w komunikacie.

Udostępnij